lipiec 2004r.
Artykuł w niemieckim magazynie Bild
SIEDEM NOWYCH ZĘBÓW ZA POŁOWĘ CENY.
Till Weingarten
"Za kilka godzin będę miał piękny biały uśmiech", myśli
z nadzieją Dirk Weber, trzydziestosiedmiolatek, który realizuje
nietypowy pomysł - leczy zęby za granicą. W klinice stomatologicznej,
którą sam znalazł, tuż przy granicy polsko - niemieckiej.
Weber mieszka w Berlinie, zatem przebycie 150 km nie stanowi
dla niego problemu.
Dzisiaj odbędzie się ostatnia z czterech wizyt zaplanowanych
u jego polskiej dentystki. "Niestety, lecząc zęby za granicą,
musiałem kończyć pracę wcześniej. Jednak można to było jakoś
poukładać".
W Szczecinie turystyka medyczna kwitnie. Klinika otwarta
jest codziennie do godziny 21.00, w soboty do 16.00, w razie
konieczności również w niedziele. Dla Webera to jeszcze jeden
powód do "załatwienia sprawy w Szczecinie".
O tym, że potrzebuje pomocy dentystycznej wiedział już
od roku. Po wizycie u niemieckiego stomatologa konieczne
okazało się zainwestowanie w cztery korony pełnoceramiczne
oraz trzypunktowy most. Koszt przedsięwzięcia wynieść miał,
według rachunku niemieckiego stomatologa, ponad 6000 Euro. "To
duża kwota", mówi Weber.
W związku z tym, że nie odczuwał dolegliwości bólowych,
postanowił odłożyć leczenie na później. W maju tego roku
przeczytał w jednej z gazet o możliwości leczenia zębów w
Polsce. Ceny usług były bardziej atrakcyjne od niemieckich.
Inżynier Weber szukał interesujących go informacji za pośrednictwem
Internetu. "Przeczytałem na forum opinie pacjentów, które
były ze wszech miar pozytywne". Jego znajomi natomiast, zareagowali
z nieufnością: "Zastanów się, co robisz, będziesz miał dużo
problemów, gdy coś pójdzie nie tak". Obawiali się o mnie
bardziej, niż ja sam.
Śmiejąc się, jedzie z prędkością 160 km/h na ostatnią wizytę.
Osiem razy przebył tę drogę - około 1200 kilometrów . Zawsze
starał się, aby podróż nie była zbyt wielkim obciążeniem
finansowym. "Za każdym razem tankuje swój samochód do pełna.
W Polsce benzyna kosztuje tylko 80 centów. Poza tym, zawsze
kupuję papierosy - 1,60 Euro za paczkę". Niewątpliwie najwięcej
zaoszczędził jednak na usługach dentystycznych. "Niespełna
pół godziny po rozmowie telefonicznej, kosztorys i plan leczenia
zostały przesłane faksem. Całość prac dentystycznych wyceniono
na około 3000 Euro". To go przekonało. "Nigdy nie podejrzewałem,
że leczenie w Polsce może zostać źle wykonane," opowiada. "Stomatolog
ma dyplom ukończenia Akademii Medycznej oraz certyfikaty
kursów dokształcających".
Leczenie rozpoczęło się już na pierwszej wizycie konsultacyjnej
- szlifowaniem zębów pod korony. Nie tylko dlatego, aby zaoszczędzić
czas i pieniądze, ale przede wszystkim z powodu ponagleń
pacjenta. "Chciałem przejść przez to szybko, bez zbędnej
biurokracji". Z tego powodu na początku nawet nie zwrócił
się do swojej kasy chorych o dofinansowane.
Jest 18.30. Weber powoli wjeżdża na przejście graniczne,
okazuje swój paszport urzędnikowi kontroli granicznej. Kilka
minut później wskazuje budynek znajdujący niedaleko zjazdu
z autostrady. Znika za nim zachodzące słońce. Pomimo zmierzchu
można jeszcze przeczytać baner: "HAHS - Klinika Implantologii".
Umieszczony jest od frontu budynku, nad parkingiem, na którym
Weber zostawia swój samochód.
Pacjent jest troszkę spięty przed wizytą, na której zacementowane
zostaną jego korony. Na czole, pod blond włosami widać małe
kropelki potu: "chcę jeszcze umyć zęby, zanim się zacznie".
Przy recepcji stoi pacjent z Danii, rozmawia po angielsku.
Dirk Weber cierpliwie czeka. "Z porozumiewaniem się nie jest
tutaj zbyt dobrze. Asystentki mówią jedynie po polsku. Najlepiej
rozmawiać z dyrektorem, który bardzo dobrze zna język niemiecki."
Szef kliniki Marcin Gaborski ( 30 l .) jest wieczorem jeszcze
w pracy. To z nim Weber, za pomocą telefonu i poczty elektronicznej,
ustalał wszystkie sprawy organizacyjne - od umówienia terminów
po sposoby płatności. "Gaborski jest profesjonalistą, który
wie, w jaki sposób pozyskać i utrzymać pacjenta".
Marcin Gaborski , jako jedyny w klinice ubrany jest w szary
garnitur, zamiast białego kitla. Troszczy się o kartę Webera.
Robi tak w przypadku każdego pacjenta zagranicznego. Jednak
nie bierze udziału w leczeniu - nie jest lekarzem. Studiował
ekonomię i organizację przedsiębiorstw, jest też absolwentem
studiów podyplomowych "Zarządzanie międzynarodowe" w Berlinie.
Pomimo późnych godzin w klinice jest duży ruch. Drzwi gabinetów
zabiegowych wciąż otwierają się i zamykają, asystentki rozmawiają
między sobą, sekretarka nosi dokumenty. Pracuje tu dwudziestu
siedmiu pracowników: dziewięciu lekarzy stomatologów, siedmiu
techników dentystycznych w laboratorium Protodens, osiem
asystentek stomatologicznych oraz trzy recepcjonistki. Według
Gaborskiego to nie wielkość kliniki gwarantuje wysoką jakość
jej usług, ale znakomitej klasy materiały oraz metody i technika
leczenia. "Wszystkie materiały protetyczne zamawiane są u
producenta wiodącego na rynku szwedzkim, firmy Nobel Biocare",
opowiada.
W przypadku Webera komputer zeskanował wycisk uzębienia.
Powstał trójwymiarowy obraz, który został przesłany do Szwecji.
Szwedzcy laboranci Nobel Biocare wstępnie oszlifowali mosty
i korony, którym następnie nasi technicy nadali kształt ostateczny.
Marcin Gaborski chciałby widzieć w swojej klinice większą
liczbę pacjentów niemieckich. Na razie 15 na 100 pacjentów
przyjeżdża z Niemiec. "To się zmieni, kiedy jakość naszych
usług stanie się powszechnie znana", zapewnia "nie chcielibyśmy
leczyć jedynie pacjentów, którzy przyjeżdżają na drobne zabiegi.
Niemcy są bardzo dobrymi pacjentami - za swoje pieniądze
oczekują najlepszych rozwiązań." Dla pacjentów ubezpieczonych
w Narodowym Funduszu Zdrowia leczenie w klinice Hahs jest
zbyt drogie.
Weber zajmuje miejsce na fotelu dentystycznym. W sumie
jest ich sześć, z czego trzy znajdują się w sterylnej sali
operacyjnej. Dentystka Agnieszka Lewińska ( 32 l .) wita
pacjenta grzecznie po angielsku i od razu przystępuje do
cementowania koron. Pracuje rutynowo i sprawnie. Asystentka
Aneta ( 23 l .) z rzadka musi pomagać. Podczas zabiegu dentystka
zamienia kilka słów z Weberem. Berlińczyk wydaje się mieć
do niej pełne zaufanie - o nic nie pyta.
Godzina 20.40 leczenie zakończyło się pełnym sukcesem.
Weber szczerzy zęby do ręcznego lusterka. "Jest w porządku",
mówi. Kolejne etapy leczenia: bolesne szlifowanie zębów,
dwie przymiarki oraz leczenie kanałowe, jak również dzisiejsze
zacementowanie koron i mostu, należą do przeszłości. Wszystko
to trwało osiem dni. Podczas, gdy Agnieszka Lewińska wypisuje
rachunek, pacjent oddycha głęboko. Troszkę sepleniąc mówi: "Wsssszstko
siedzi ssssuper. Wcale nie boli". Gaborski gratuluje: "Wszystkiego
najlepszego. W jaki sposób chciałby pan zapłacić?" Tak, jak
w supermarkecie Weber reguluje należność kartą kredytową. "Nowe
zęby" kosztowały w istocie połowę niemieckiej ceny - konto
Webera zostało uszczuplone o 3358 ?. Ponadto, klinika Hahs
udziela pięcioletniej gwarancji. To więcej, niż w krajach
Unii. "Zawsze będę tutaj leczył zęby", uśmiecha się Dirk
pokazując nowe uzębienie. Zadowolony wsiada do swojego samochodu,
zakupionego w Holandii - z 30% rabatem.
GESUNDHEITS BILD 2004, nr 4
|